PRZYDATNE CYTATY I  POEZJA  DO WYKORZYSTANIA W MOWIE POGRZEBOWEJ

 

 

 

       

 

 

Henryk Siwakowski  - Nie mogę
 

Nie mogę płakać w dniu pogrzebu
lecz nie wiem co się jeszcze zdarzy
bo łzy płynące z moich
oczu rozmażą obraz Twojej twarzy.

Nie mogę płakać w dniu pogrzebu choć
w gardle dusi i serce ściska, gdy wspomnę
każde Twoje słowo wygląda ono jak łza
śliska.

Nie mogę płakać a łzy moje zacisnę w ręku
jak różaniec, kiedy uklęknę nad Twa trumną
niczym do Boga Twój posłaniec.

A gdy zadzwonią dzwony w kościele i spojrzę
na niebo na białe bałwany - może Cię ujrzę
matko moja, jak idziesz do Pana na niebiańskie
łany.

A kiedy będziesz już tam blisko raz jeszcze
wspomnij ten ziemski kram i tych co ciągle
Cię kochają i głośno zapukaj do nieba bram.

 

 

 

 

 

 

 

Henryk Siwakowski  - Odeszłaś Matko

Odeszłaś Matko ode mnie
na niebiańskie łany
Bóg Cię wezwał a ja siedzę
gorzko sobie płaczę,
wiem, że na tym świecie Matko
już Cię nigdy nie zobaczę.
Moje oczy płoną i żal serce
ściska, Tyś mnie matko wychowała
i jesteś mi bliska.

Już mnie więcej nie zapytasz
jak się dzisiaj czuję?
Twój cień z ziemi znikł na zawsze
lecz ja Cię miłuję.

Pozostaniesz w moim sercu
do końca żywota, pozostały dziś
po Tobie Twoje ziemskie wota
Puste buty i telefon już na zawsze głuchy
stare łóżko a w nim pościel i wielkie poduchy.

Mam wrażenie jakbyś wyszła i za chwilę wrócisz
lecz to spacer bez powrotu, już nigdy nie wrócisz.
Może przyjdziesz do mnie we śnie i ujrzę Twą postać
lecz przed świtem musisz wrócić tu nie możesz zostać

 

 

 

 

 

 

 

ANONIM

 

Byłeś naszym światłem,
Byłeś naszą ostoją,
Kiedy odszedłeś to światło zgasło.
Pozostał ból i cierpienie
Śmierć przychodzi nagle,
I bez zapowiedzi,
A w naszych sercach pozostawia rozpacz i spustoszenie.
Pozostaje nam jedno.
Czekać , aż śmierć znów nas połączy.
To światło znów rozbłyśnie.
I nic nas już wtedy nie rozłączy.


 

 

 

 

 

 

 

Wisława Szymborska – Pogrzeb

 

Czaszkę z gliny wyjęli,
położyli w marmury,
luli luli ordery
na poduszkach z purpury.
Czaszkę z gliny wyjęli.

Odczytali z karteczki:
a) był to chłop serdeczny,
b) zagrajcie, orkiestry,
c) szkoda, że nie wieczny.
Odczytali z karteczki.

A ty oceń, narodzie,
a ty szanuj tę zdobycz,
że kto raz się urodzi,
może zyskać dwa groby.
A ty oceń, narodzie.

Nie zabrakło parady
dla tysiąca puzonów
i policji dla tłumów,
i huśtania dla dzwonów.
Nie zabrakło parady.

Mieli oczy umkliwe
od ziemi ku niebiosom,
czy już lecą gołębie
i bomby w dziobkach niosą.
Mieli oczy umkliwe.

Między nimi i ludem
miały być tylko drzewa,
to tylko, co się w liściach
przemilczy i prześpiewa.
Między nimi i ludem.

A tu mosty zwodzone,
a tu wąwóz z kamienia,
z dnem gładzonym pod czołgi,
z echem do zadudnienia.
A tu mosty zwodzone.

Jeszcze pełen krwi swojej
lud odchodzi z nadzieją,
jeszcze nie wie, że z grozy
sznury dzwonów siwieją.
Jeszcze pełen krwi swojej.

 

 

 

 

 

 

 

Wisława Szymborska - Nic dwa razy

 

Nic dwa raz się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch tych samych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża ? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat ? A może kamień ?

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem ?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.

 

 

 

 

 

 

 

SZEKSPIR – SONET 71

 

Oto już jesień i pora umierać,

pożółkłe liście wiatr strąca i miecie,

drżące gałęzie do naga obdziera,

chór, gdzie sto ptaków modliło się w lecie.

Ja jestem zmierzchem dnia, który się skłania

ku zachodowi i w ciemności brodzi.

Noc, siostra śmierci oczy mi przysłania

i wkrótce z całym światem mnie pogodzi.

A jeśli kochasz, choć prawdę dostrzegniesz,

kochasz tym bardziej, im rychlej odbiegniesz

 

 

 

 

 


 

Henryk Siwakowski – Jeszcze
 

Jeszcze oczy od łez nie obeschły
po odejściu matki,
i na grobie leżą wieńce i powiędłe kwiatki
jeszcze serce tęsknota i ból mocno ściska
jeszcze widzę Twoja postać bo jesteś mi bliska.

Jeszcze słyszę Twoje słowa, Twoje ciche kroki
jeszcze ciągle Ciebie widzę choć odeszłaś w mroki
jeszcze słyszę Twoją radość że dożyłaś lata
a tu nagle z wielkim bólem los Ci figla spłatał.

I odeszłaś niczym chmurka na błękitnym niebie
Bóg Cię wezwał na swe łany i zabrał do siebie
Chyba uznał że to koniec Twej ziemskiej udręki
że czas spocząć i odpocząć od tej ziemskiej męki.

Jeszcze widzę Twoje oczy smutne i zamglone
siwe włosy i wychudłe ręce spracowane,
pomarszczone szare czoło zmarszczkami zorane,
jeszcze widzę przed oczami Twą mizerną postać
Ty już zeszłaś z tego świata nie możesz tu
zostać.
Możesz patrzeć na tych z góry co płaczą po Tobie
Twoja dusza jest u Pana, - ciało w zimnym grobie


 

 

 

 

 

 

 

ANONIM (KONWALIA) – Odeszła


Odeszła...
Lecz nie bez walki,
Każdy dzień był walką,
Walką o każdą sekundę życia,
Walczyła ona,
Walczyliśmy my,
Odeszła...
Bóg zabrał ją do siebie,
Teraz już uwolniła się od bólu,
Teraz już nie musi szamotać się w sidłach choroby,
Teraz już jest szczęśliwa, tam w Niebie
Teraz już nie cierpi,
Teraz my cierpimy,
Ogarnia nas ból, żal, smutek,
Tak ciężko jest zrozumieć jej śmierć,
Młodziutkiej, niewinnej, wspaniałej osoby,
Boże, tak ciężko jest pogodzić się z Twoją decyzją,
Boże, tak ciężko jest zrozumieć Twoje zamiary,
Boże, dodaj nam chociaż sił, byśmy nauczyli się żyć...
żyć bez niej na Ziemi,
Lecz z nią w sercach...

 

 

 

 

 

 

 

 

Wisława Szymborska - Wiersz ku czci

 

Był sobie raz. Wymyślił zero.
W kraju niepewnym. Pod gwiazdą
dziś może ciemną. Pomiędzy datami,
na które któż przysięgnie. Bez imienia
nawet spornego. Nie pozostawiając
poniżej swego zera żadnej myśli złotej
o życiu, które jest jak. Ani legendy,
że dnia pewnego do zerwanej róży
zero dopisał i związał ją w bukiet.
Że kiedy miał umierać, odjechał w pustynię
na stugarbnym wielbłądzie. Że zasnął
w cieniu palmy pierwszeństwa. Że się zbudzi,
kiedy już wszystko będzie przeliczone
aż do ziarenka piasku. Cóż za człowiek.
Szczeliną między faktem a zmyśleniem
uszedł naszej uwagi. Odporny
na każdy los. Strąca za siebie
każdą, jaką mu daję, postać.
Cisza zrosła się nad nim, bez blizny po głosie.
Nieobecność przybrała wygląd horyzontu.
Zero pisze się samo.

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak wstrzymać łzę. (autor: Grand)

 

 

Jak wstrzymać łzę, co z oczu płynie,

A krtań przedziwna słabość dusi.

Kiedy mówimy o dziewczynie,

Która już odejść od nas musi.

Jak wstrzymać myśl, co nie zaginie,

Słowem wyrazić pamięć jasną.

Kiedy mówimy o dziewczynie,

Której już światło cicho zgasło.

Wierzymy jednak bólem zdjęci,

Że Bóg cię przyjmie w swoich włościach.

Ugoszczą także wszyscy święci,

Widząc miłego sercu gościa.

Ciesz się w niebiosach zacnym gronem,

Tam równo wszystkich chcą doceniać.

Choć życie śmiercią zakończone,

To nie oznacza zapomnienia.

Jak wstrzymać łzę, co z oczu płynie,

Jak wstrzymać myśl, co gardło dusi.

Kiedy mówimy o dziewczynie,

Która już odejść od nas musi...

 

 

 

 

 

       

PRZYDATNE CYTATY    POEZJA

730 532 578

KONTAKT@PRZEMOWA-POGRZEBOWA.PL

Zamów mowę tel:

730 532 578